Partnerzy

Polska Flota Klasy Korsarz
Polska flota jachtów międzynarodowej klasy 505

Żagle

Żagle można wykonać w bardzo wielu rodzajach krojów.
Przedstawiamy tutaj najczęściej stosowane.
Nie zawsze każdy krój nadaje się do każdego żagla.

czytaj więcej

Naprawa żagli cz. 2

Idzie wiosna.
Pierwsze cieplejsze dni za nami, już coraz wyraźniej świta myśl o pierwszym pływaniu w nowym sezonie.Przychodzi maj, spuszczamy jacht na wodę, taklujemy, zakładamy żagle i ….o, cholera!!! Okazuje się, że tu dziura, tam drobne pęknięcie.Nie pozostaje nic innego jak oddać żagle do żaglowni!!A w żaglowniach o tej porze roku – gorączka i należność za naprawę przetrzebi kieszenie.Maj jest najgorętszym miesiącem dla żaglowni: schodzą zamówienia, które rozpoczęto zimą, wiosną. Termin odbioru większości żagli jest
ustalony właśnie na początek maja (długi weekend). Zimą, gdy stary żagiel trafia do żaglowni, po starannych oględzinach pokazuje się klientowi miejsca, które się jeszcze nie posypały ale w najbliższym sezonie jest na to duża szansa. Drobne naprawy robi się za dużo niższą cenę niż w sezonie, w tym czasie można też pomyśleć o ewentualnych przeróbkach żagli w celu ich usprawnienia.
Reasumując, wyróbmy w sobie nawyk robienia przeglądów żagli dużo wcześniej, a nie w pełni sezonu, gdy żagle są już na jachcie!! Wynikają z tego same korzyści dla każdej ze stron. Nasze koncepcje.
Temat naprawy żagli (czy to bieżącej, czy to na nowy sezon – naprawa zawsze jest naprawą) został omówiony w artykule „Naprawy żagli”, dlatego nie będę tu powielał tych samych zagadnień.

Przed nowym sezonem chciałbym zwrócić uwagę żeglarzy na naszą nową „idee fixe” dotyczącą zmiany w ożaglowaniu. Pełzacze, pełne listwy, na grotach „Lazy Jacki”, rolery foków, grotów. Większość z nas zna już te rozwiązania, lecz nie wszyscy jeszcze je poznali z bliska i nie wszyscy zastosowali.
Będąc na urlopie pod żaglami nie czas na zostawienie żagla do jakiejś generalnej przeróbki, bo właśnie dochodzimy do wniosku, że taka by się przydała.Czas jest na wypracowanie decyzji – co zmienić i dlaczego? Nie mając niektórych rozwiązań na swoich
żaglach, nie mając styczności z nimi do tej pory można zasięgnąć opinii u innych użytkowników w/w patentów. I tak powoli, powoli idea przeradza się w czyn, na którego realizację najlepsza jest zima. Jest nad czym pomyśleć, nawet w przypadku starszych żagli.
Jak się chce, można naprawdę ułatwić sobie życie na jachcie oraz uczynić je nawet bezpieczniejszym.

Stare grzechy, jak:
-łopoczące liki
-rozlatujące się kieszenie listew na grocie
-nadrywające się liki
-odpruwające się raksy
-wylatujące remizki itp.
to wszystko gnębi żeglarza w mniejszym lub w większym stopniu.

Zimowa wizyta w żaglowni w celu naprawy w/w elementów, często przynosi radykalne rozwiązania co do przeróbki żagla, która dojrzewała w głowie żeglarza latem, a po sezonie znalazła potwierdzenie w żaglowni.
Jak wcześniej napisałem, nawet w starych żaglach można dużo zmienić, i to z sensem.
Po pierwsze – łopoczące liki – najprostsze wyjście to wciągnięcie trymlinki w liki tylne żagli i zamontowanie knagi na szocie.
Po drugie – podcięcie łopoczących lików, aby usunąć przeciągniętą tkaninę z żagla oraz dodatkowo wszycie trymlinki.
Na fokach można dodatkowo naszyć na liku tylnym krótkie listwy w celu wyeliminowania zawijania się liku do wewnątrz.Takie zawijanie notorycznie pojawia się na większości dłużej używanych foków. Na genoi też można to zrobić lecz tutaj może być z tym różnie – genoa zachodzi sporo za maszt i przy każdym zwrocie listwy będą obijać się o maszt. Jest to rozwiązanie możliwe lecz niekoniecznie zalecane. Można to zrobić na genoi o długośći LP – moim zdaniem – 110-115% maksimum.
Po trzecie – rolery foków – kiedy znuży nas zrzucanie i stawianie foka, czas na roler. Osobiście, nie mam dobrego zdania o rolerach, lecz owe urządzenia mają swoje plusy, co powoduje, że są często stosowane.Starego foka można przerobić do każdego rolera, czy to na stalówce, czy to na profilu aluminiowym, bez szkody dla żagla i większych problemów.
Na rolowanych fokach naszywa się na likach dolnym i tylnym specjalną tkaninę, zabezpieczającą przed promieniowaniem UV (nie jest to ozdoba, jak niektórzy myślą).Jeśli żagiel nie jest za bardzo zużyty, warto to zrobić, gdyż zrolowany fok , zostawiany „na pastwę” słońca niezbyt dzielnie znosi opalanie.Poniżej zdjęcie spalonej osłony UV (wykonanej z tkaniny normalnej,nie przeznaczonej do tego celu.

1

1

2

2

3

3

A propos zrolowanych foków – na nich również można na liku tylnym naszyć listwy. Mogą to być listwy rolowane, naszyte poziomo (są takie, lecz o dość dużej sztywności, wskutek czego niezbyt nadają się na stosunkowo lekkie żagle – łódki 6-7m) lub listwy pionowe, naszyte równolegle do liku przedniego. Poniżej zdjęcie foka z listwami pionowymi.

Listwy pionowe na foku

Listwy pionowe na foku

Usprawnienie grota.
O łopoczącym liku już pisałem, czas na kieszenie. Dlaczego się tak często rwą? Pierwszą przyczyną jest niewłaściwie wykonana kieszeń. W tym przypadku rozwiązaniem jest naszycie nowej, z dakronu o odpowiedniej grubości, przyszytej nicią odporną na promieniowanie UV (to już nie jest ekstrawagancja, to jest standard!!), zamkniętej w sposób uniemożliwiający samoczynne wypadanie listwy. Jak już listwa wypadnie, zaczyna się psucie kieszeni przez samego żeglarza w prosty sposób – do akcji wchodzi listwa drewniana, która często rozpycha kieszeń, powodując jej nadrywanie.Listwa po namoknięciu staje się sporo cięższa i przy łopocie grota jej bezwładność jest duża, co nie pozostaje bez wpływu na stan kieszeni. Po złamaniu drewnianej listwy (co zdarza się dosyć często podczas praktyki składania żagla wraz z listwami) jej ostre krawędzie, przy wyciąganiu, które zwykle nie następuje od razu, nadcinają tkaninę kieszeni.Niestety, listwy laminatowe nie są jeszcze tak rozpowszechnione w sklepach żeglarskich, aby je można było bez problemu zakupić, a nie każdy myśli zawczasu o tym, aby zamówić zapasowe listwy w żaglowni.
Podsumowanie.
Praktycznie o każdym elemencie na żaglu można by mówić dłużej, czy krócej.
Przemyślenia żeglarza na temat zmian na swoich żaglach nabierają konkretnych kształtów o różnych porach roku, lecz latem realizacja tych pomysłów nie zawsze zgadza się z terminem wykonania takiej usługi w żaglowni.Słońce świeci, urlop płynie, weekendy uciekają, a żagiel leży w żaglowni i czeka na swoją kolejkę, która jest tym dłuższa, im mocniej świeci słońce.Przy spiętrzeniu niepomyślnych okoliczności, suma napraw, które są bezwarunkowo konieczne do wykonania „natychmiast” powoduje, iż żeglarz nie jest w stanie wykonać ich sam, a oddanie ich do żaglowni pozbawia go możliwości pływania
na tydzień lub dwa, co dla niektórych jest równoznaczne z końcem urlopu pod żaglami.
Czasem wyjściem jest ekspresowa naprawa w żaglowni za wyższą stawkę (koszty!!), lecz czasem nawet to wyjście nie wchodzi w grę, bo żaglownia wykonuje właśnie 68-y ekspres i żaglomistrz jest na granicy obłędu.
Będzie mądry Polak przed szkodą w następnym sezonie? Zobaczymy!!

Pozdrowienia od „Narwali”.

Andrzej Kiełsznia

 

czytaj więcej

Naprawa żagli cz. 1

Używając naszych żagli często stajemy przed dylematem: czy rozdarcie, które pojawiło się na żaglu zignorować i pływać dalej
(mając w perspektywie powiększenie rozdarcia), czy też poświęcić godzinę lub dwie na prowizoryczne załatanie uszkodzenia.
Duża naprawa to najczęściej wizyta w żaglowni. Mała naprawa, może niezbyt widowiskowa i widoczna z daleka lecz starannie wykonana, pozwoli na długie użytkowanie żagla przy niezbyt silnym wietrze.
Jeżeli zdecydujemy się na samodzielną naprawę musimy posiadać kilka rozmiarów igieł, grubszą nić stylonową (juzing – najlepiej woskowany, gdyż w wielu przypadkach samoczynnie trzyma naciąg nici w szwie), rękawicę bosmańską i nożyczki.Często potrzebne są też skrawki dakronu,w które można zaopatrzyć się w każdej żaglowni.
Podstawową zasadą, która powinna dominować przy naprawie jest to, że łata nie powinna marszczyć tkaniny żagla wokół rozdarcia. Reszta zależy od tego, ile czasu poświęcimy na mozolne wkłuwanie igły w tkaninę.Im więcej nakłuć, tym naprawa będzie skuteczniejsza, wytrzyma silniejsze uderzenia wiatru.Ile nakłuć należy zrobić? Punktem odniesienia są szwy maszynowe na żaglu – tam igła uderza co kilka milimetrów w tkaninę i ta gęsta siatka, utworzona przez cienką z pozoru nitkę utrzymuje bardzo duże połacie żagli, pozwalając na ich użytkowanie.

Podobnie sprawa wygląda z rozprutym szwem. Obojętnie, czy łączy on bryty żagla, czy mocuje obszycia (narożniki, pasy likowe, kieszenie) – w każdym przypadku zbagatelizowanie drobnego nadprucia może doprowadzić do poważnej naprawy żagla w żaglowni.Mało komu będzie się chciało ręcznie zszywać szew o długości 3 mb, tym bardzie że można było tego uniknąć.
Z doświadczenia wiem też, że przeszycie dużych rozdarć w warunkach domowych mało komu się udaje, gdyż trudno jest zachować właściwe ułożenie względem siebie rozprutych lub rozdartych płaszczyzn.Efektem takiej domowej naprawy będzie żagiel „w całości”, lecz z zepsutym profilem wokół nowego przeszycia.Dlatego radzę nie lekceważyć drobnych rozdarć, bo kończy się to albo wydatkiem na naprawę żagla albo pływaniem z żaglem zdeformowanym domową naprawą.

Wymienię teraz elementy na żaglu, które ulegają najczęstszym uszkodzeniom i szybkie sposoby na ich naprawę:

1.Przetarte szwy na narożnikach.
Wystarczy uzupełnić ręcznym przeszyciem lub na domowej maszynie.

2.Kieszenie na listwy.
Jeden z elementów na żaglu najbardziej narażony na uszkodzenie.Nadprucia należy obowiązkowo uzupełniać, nie pozwalając na dalsze rozpruwanie. Rozdarcie tkaniny wskutek przetarcia lub złamanej listwy należy naprawić naszywając łatę w tym miejscu.Szerokość łaty powinna być taka sama jak szerokość kieszeni na listwę.Wystarczy, że łatę przyszyjemy na starym szwie,na którym przyszyta jest kieszeń do żagla.

3.Liki żagli.
Jeżeli liki grota wprowadzone są do likszpary bomowej i masztowej bez pośrednictwa pełzaczy, to najbardziej narażone na uszkodzenia są miejsca początku i końca liku.

1

1

Na bomie nie zaszkodzi,jeżeli założymy przez luwers w rogu szotowym opaskę, z linki lub taśmy, obejmującą bom.
Działa ona jak bezpiecznik, który nie pozwala na oderwanie likliny od żagla w momencie, gdy liklina na rogu szotowym naderwie się w najmocniejszym miejscu, czyli na samym rogu. W przypadku, gdy liklina oderwie się od żagla konieczna jest wizyta w żaglowni. Obecnie bardzo często widzimy na nowych grotach na rogach szotowych przymocowane pełzacze (ze stali nierdzewnej i tworzywa), które bezkonfliktowo spełniają zadanie likliny w tym miejscu.

1

1

W momencie ,kiedy lik dolny grota jest wolny ,róg szotowy może być zamocowany do bomu np.tak

2

2

oraz

3

3

4.Luwersy i remizki.
Jeżeli widzimy, że luwers lub remizka „wychodzą” z narożnika lub wzmocnienia, nie mamy wielu możliwości. Na krótką metę możemy zabezpieczyć luwers, obszywając go taśmą stylonową lub nawet grubszą linką. W warunkach amatorskich powinno to zabezpieczyć na krótko luwers przed wypadnięciem z żagla. Docelowo należy oddać żagiel do naprawy.

5.Szwy łączące bryty.
Drobne rozdarcia łatwo i tanio można zabezpieczyć samemu, natomiast większe stosunkowo niedrogo lecz dużo korzystniej dla sprawności i żywotności żagla jest wykonać w żaglowni.

Spinakery i genakery – specyficzne żagle ze specyficznej tkaniny. W przypadku tych żagli wszystkie problemy opisane wyżej potęgują się. Powodem jest dużo mniejsza grubość i wytrzymałość tkaniny, z której wykonany jest spinaker
(genaker) czyli nylonu. Drobne rozdarcie może (w sprzyjających okolicznościach!) przerwać nam żagiel na pół.Samodzielna naprawa małych rozdarć szwów może sprowadzić się do żmudnego ręcznego uzupełniania szwu, przeszycia na domowej maszynie lub zaklejeniu kawałkiem dakronu samoprzylepnego (dostępnego w każdej żaglowni i w większości sklepów żeglarskich).
Przy większych rozdarciach najkorzystniej dla sprawności i żywotności żagla oddać go do naprawy do żaglowni.
W przypadku tego typu żagli dużo łatwiej jest popełnić błąd w łączeniu rozerwanych brzegów na dużych odcinkach.Często występuje tu zjawisko przeciągnięcia jednego brzegu tkaniny i łącząc oba brzegi z powrotem należy wygubić naddatek długości na większej części łączenia. Nie można doprowadzić do zebrania się tego naddatku w jednym miejscu, gdyż powstanie w tym miejscu zgrubienie, które będzie powodowało powstawanie zmarszczek rozchodzących się promieniście, a w konsekwencji przetarć tych zmarszczek i kolejnej naprawy. Jakie szwy powinno się stosować przy naprawach? Podstawową sprawą decydującą o skuteczności ich działania jest nie ich wygląd, lecz ich jakość. O ich jakości świadczy jak najbardziej równomierny naciąg nitki (juzingu) na jego całej długości. Ponadto korzystniej jest, jeżeli są one ułożone w zygzak, tak jak szwy maszynowe. Daje to w konsekwencji więcej punktów łączących dwa kawałki tkaniny na danej długości, niż w przypadku ściegu prostego.

Dalsze wiadomości na temat napraw będą w następnych częściach z serii „Naprawy”.

Andrzej Kiełsznia

 

czytaj więcej

zimowanie żagli

Zima za pasem, a żagle?… no właśnie.

Stary polski obyczaj każe z nadejściem zimy zabrać żagle z jachtu, wrzucić do ciemnej komórki, na to wrzucić kotwicę… i mamy spokój do maja.

Czarny scenariusz, nie występuje powszechnie, lecz czasem ma miejsce. Dla nas jest jednak przysłowiowym jeśli chodzi o podejście sporej części klientów do kwestii zimy dla żagli.

Nie wygląda to zawsze tak czarno, jednak różowo też nie jest.

Podstawowa sprawa przy podejmowaniu decyzji o zimowaniu żagli, to chować żagle w pełni sprawne, nie podarte, nie mokre-w takim stanie, aby po wyjęciu ze schowka nadawały się od razu do pływania.

Zdecydowana większość tych, którzy liczą, że na wiosnę zrobią z tym porządek, a nie teraz, na wiosnę (w maju)zostaje z ręką w nocniku. Ponieważ, po pierwsze nie było czasu zawieźć żagle do naprawy, po drugie, jeśli już znalazł się czas na zawiezienie ich do żaglomistrza, to na miejscu okazało się, że cena… „aż tyle ??????????” – i na to żaglomistrz z olimpijskim spokojem odpowiada – a gdzie był Pan jesienią?, byłoby znacznie taniej, a teraz proszę popatrzeć, sterty żagli na wczoraj. I dlatego cena musi być taka. I co teraz – płacić, czy pływać na uszkodzonych żaglach i tylko czekać aż uszkodzenie powiększy się, bo taką ma zwykle urodę?

Taki scenariusz powtarza się w warsztacie żaglomistrza na wiosnę często.

Wniosek? – pozostawiam do wyciągnięcia.

Za rok na jesień napiszę to samo.

Teraz kilka uwag dla tych, co traktują swoją własność z należytym szacunkiem.

  • Wyjąć listwy-pozostawienie ich w żaglu przy małym błędzie przy składaniu spowoduje powstanie nowego wyrobu, czyli śmigła ze skręconej listwy. Na żaglu będzie to powodowało przetarcia kieszeni, no i wygląda tak sobie. A do śmigła, cóż brak nam tylko samolotu – drobiazg.
  • Przejrzeć żagiel w poszukiwaniu drobnych przetarć i rozdarć. Gdy zdarzą się na pojedyńczej, podwójnej warstwie żagla, to spokojnie można przeszyć je na domowej maszynie. Jeśli natomiast zdarzą się na grubszej części żagla to lepiej dać żagiel do żaglowni. Tam takie rzeczy będą bez problemu przeszyte.
  • Liklina. Jeśli widzimy że lik przedni grota jest mocno pomarszczony wskutek skurczenia likliny, to możemy sami spróbować to poprawić – trzeba spruć mocowanie likliny do żagla na rogu halsowym, zahaczyć róg fałowy do drzewa, słupa i pociągnąć za róg halsowy. Liklina powinna się wciągnąć do żagla, a żagiel tym samym wydłuży się ,przez co będzie bardziej płaski no i na pewno bardziej sprawny. Jeśli możemy przyszyć koniec likliny w nowym miejscu do żagla to dobrze, jeśli nie, to nie ma większego problemu. Wystarczy tylko nie używać kabestanu w takim przypadku do napinania fału grota na jachcie.
  • Okucia typu głowica fałowa, remizki na rogach-te elementy raczej sami nie naprawimy. Jeśli coś się z tymi elementami dzieje to raczej będzie potrzebna wizyta w żaglowni.
  • Wysuszyć dobrze żagie!!!
  • Składanie żagla-jeśli jest wiekowy, to wystarczy porządnie go złożyć Jeśli jest nowy to lepiej go zrolować(jeśli jest miejsce na przechowanie w takiej postaci).Jeśli nie ma miejsca ,to złożyć go równo, bez zagnieceń, zaprasowań. Położyć go w suchym miejscu, nie przywalać go innym osprzętem.
  • Przetarcia – jak przy grocie.
  • Okucia – raksy, stalówka – przejrzeć przewiązy, wymienić te wyglądające słabo. Sprawdzić stalówkę – jeśli można to wyjąć ją z liku przedniego, jeśli nie, to przesunąć ręką po pasie dakronowym osłaniającym stalówkę. Czego szukamy? – pękniętych pokrętek. Jeśli są, to radzę wymienić całą stalówkę-nie należy patrzeć na ilość pękniętych pokrętek. „Poszły dwie-nie ma problemu posłuży jeszcze” – złe myślenie. Jak poszły dwie, pójdą i następne.
  • Linka miękka na liku przednim do sztywnego sztagu – jeśli są przetarcia na pasie dakronowym osłaniającym linkę, to albo naszyć łaty na te miejsca, albo wymienić cały pas z linką.
  • Reszta jak przy grocie.
Przede wszystkim szukamy rozdarć, przetarć. Większość z nich można naprawić zaklejając je dakronem samoprzylepnym. Występuje on w sklepach żeglarskich w różnych kolorach (biały, czerwony, zielony, niebieski, żółty, czarny, szary). Jeśli nie możemy go tam kupić, to proszę go zamówić, kupić w żaglowni. Aby zakleić rozdrarcie, należy wysuszyć rozdarte miejsce, rozprostować na twardym podłożu-najlepiej na drewnianej płycie.

Można wtedy przypiąć szpilkami w kilku punktach materiał żagla do płyty. Daje to bardzo dobre warunki do równego przyklejenia łaty z dakronu samoprzylepnego. Po naklejeniu łaty należy twardym i obłym narzędziem (zewnętrzna część ostrza nożyczek) przeprasować łatę, aby klej lepiej załapał tkaninę.

I to wszystko.

Reszta co do tych żagli to suszenie i składanie. Spinakery z reguły składane są bez ładu i składu .Jednak mimo wszystko polecam na zimę złożyć żagiel w miarę z ładem i składem. Mimo ,że tkanina spinakerowa jest dość odporna na takie traktowanie, to jednak nie jest niezniszczalna. A zniszczenie jej polega głównie na pozbawianiu jej warstwy utwardzającej poprzez wielokrotne łamanie i gniecenie tkaniny przy użytkowaniu żagla.

Gdy warstwa utwardzająca ulegnie pokruszeniu, sama tkanina zacznie się zachowywać mało stabilnie, będzie się rozciągać no i będzie przepuszczać wiatr. Aby się o tym przekonać proszę zrobić doświadczenie -trzeba przytknąć do ust tkaninę ze starego spinakera i dmuchać przez nią. To samo trzeba zrobić z tkaniną z nowego spinakera. Przy starym spinakerze powietrze będzie przechodzić przez tkaninę, przy nowym nie ma prawa.

 

 

Andrzej Kiełsznia

 

czytaj więcej

sztaksle

Uwaga początkowa – nie jest to tekst o zacięciu naukowym – wymagałby on dużo więcej miejsca. Wiadomo powszechnie, że nikt w Polsce tak szczegółowo nie opisał żagli pod kątem aerodynamicznym, jak zrobił to Pan Czesław Marchaj w swojej książce „Teoria żeglowania – aerodynamika żagla”. Jeśli ktoś jeszcze nie zgłębił tej pozycji, a odczuwa potrzebę zdobycia głębszej wiedzy, to zapraszam serdecznie do jej lektury. Jest to książka napisana przez pasjonata dla pasjonatów.

Moim celem jest poruszenie kilku zagadnień, które mogą być przydatne dla użytkowników żagli nie mających za sobą bogatej przeszłości pod żaglami, lub czasu na jej zgłębienie.

Kilka słów o materiałach.

Materiałem podstawowym, z którego wykonywane są żagle jest włókno sztuczne czyli poliester (nazwy zamienne to dakron, tergal, terylen). Poliester można tkać różnie i różne tkaniny przez to otrzymać – od dakronów turystycznych po regatowe.

Dakron podstawowy (powszechnie zwany turystycznym) jest materiałem, z którym większość z nas ma do czynienia na co dzień. Gdy odbieramy żagiel z żaglowni, wydaje się nam, że jest sztywny jak pergamin. Po roku użytkowania widzimy, że zrobił się miękki, przestał hałasować przy składaniu oraz przy łopocie na wietrze. Jest to normalne zjawisko. Fabryczne wykończenie tkaniny poprzez eksploatację zostało „pokruszone” i żagiel stał się bardziej „przyjazny” dla jego użytkownika. Nie znaczy to jednak, że trzeba mu w tym dodatkowo pomagać, zwijając go w kłąb i skacząc po nim. W ten sposób szybko zawitamy z powrotem w żaglowni po jego następcę. Przy właściwym podejściu, czas użytkowania może sięgnąć 10 do 20 lat (i to nie jest przesada), pod warunkiem niewielkiej pomocy ze strony żaglomistrza.

Ale wróćmy do tematu.

Dakron turystyczny powinien być wykorzystywany tylko do kroju horyzontalnego. Aby wykonać żagiel w kroju radialnym musimy mieć dakron, który jest tkany kierunkowo, tzn. przenosi większe obciążenia wzdłuż osnowy (krawędzi materiału).

Wśród specjalnych dakronów możemy jeszcze zwrócić uwagę na dakrony, które pozwalają na rolowanie żagla na sztagu bez większej szkody zarówno dla jego profilu, jak i czasu użytkowania (najpopularniejsze : DC oraz Profile niemieckiej firmy Dimension Polyant).

O takich żaglach nieco dalej.

Wśród podstawowych żagli przednich, zwanych sztakslami rozróżniamy:

  • genoę
  • foka marszowego
  • foka sztormowego

Jest to zestaw podstawowy, który powinien być na każdej łódce, aby zapewnić nam bezpieczeństwo na jachcie. Mając zbyt duży żagiel przedni przy zbyt silnym wietrze, za dużo uwagi będziemy poświęcać jego opanowaniu, zamiast sprawom właściwego kursu. Zbyt mały żagiel teoretycznie jest bezpieczniejszy lecz z kolei w pewnych przypadkach daje zbyt małą siłę ciągu.

Jeżeli chodzi o genoę i foka marszowego to będą one omówione ogólnie przy okazji foków rolowanych. Chciałbym natomiast zwrócić większą uwagę na foka sztormowego.

Jest on najbardziej „lekceważonym” żaglem. Wiadomo, że na mniejszych akwenach przy złej pogodzie szybko spływa się do brzegu lub nie wychodzi w ogóle na wodę. Wydaje się więc, że w naszym zestawie żagli fok sztormowy jest zbędny. Nic bardziej mylnego!

A co w przypadku większych akwenów? A co w przypadku, gdy zmiana pogody przyjdzie nagle, silnik nie odpali lub go wcale nie ma? Pozostają żagle sztormowe lub zdanie się na łaskę żywiołów.

Mając możliwość zarefowania dużej powierzchni grota, a nie – metra lub dwóch metrów kwadratowych oraz użycia foka sztormowego, panujemy nad jachtem. Gdy porwie się jeden z tych żagli, jeszcze częściowo nad nim panujemy. Nie ma nic gorszego na jachcie, niż bezsilność z powodu własnych zaniedbań wobec żywiołu wodnego lub powietrznego.

Częstą praktyką jest wychodzenie na wodę na sprzęcie, nad pokładem którego wisi „cokolwiek”: grot z kieszeniami bez listew, fok z połową ilością raks itp.

Fok sztormowy powinien być żaglem, który zapewni nam możliwość manewrowania łódką przy naprawdę silnym wietrze. Zdarzają się warunki, gdy najmniejszy żagiel musi być zdjęty. Sama powierzchnia takielunku oraz powierzchnia boczna kadłuba stawiają taki opór aerodynamiczny, że jacht ledwo utrzymuje się na wodzie w pozycji grożącej wywrotką. Wiadomo, że większy żagiel można pozbawić mocy, luzując go do łopotu. Tylko, że duży żagiel powoduje duży łopot i duże drgania, a co za tym idzie możliwość zniszczenia żagla.

To jednak nie wszystko. Drgania bowiem przenoszą się na takielunek wpływając także na jego zniszczenie. Luźne wanty, sztag, ściągacze, pęknięte zawleczki to efekt zbyt długiego oddziaływania łopoczącego żagla. Rezultat: wadliwy takielunek poleci do wody, „zdrowy” takielunek ulegnie nadwyrężeniu.

Potrzeba posiadania foka sztormowego staje się więc jasna. Jego nieduża powierzchnia (20-25% powierzchni trójkąta wyznaczona przez maszt, sztag oraz pokład) pozwoli nam na wykorzystanie silnego wiatru do naszych celów oraz „odpuszczenie” zbyt silnych porywów wiatru bez szkodliwego wpływu na nasz jacht.

Teraz kilka słów o sztakslach rolowanych.

Najprostsze rolery na lince stalowej pozwalają nam szybko, bez większych problemów zrolować żagiel do celów postojowych. Lepsze rolery z profilem aluminiowym na sztagu pozwalają na szerszy zakres wykorzystania jednego sztaksla, przez co przyczyniają się do zwiększenia bezpieczeństwa żeglugi, o którym wspominałem wcześniej.

Nawiązując do materiałów: żagiel rolowany wykonany z dakronu turystycznego po pewnym czasie „zapamiętuje” rolowanie i na słabych wiatrach ma tendencję do zawijania się. Refowany na sztywnym sztagu szybciej się zużywa od żagla wykonanego z dakronu przystosowanego do kroju radialnego i do rolowania.

Największe obciążenia na sztakslu powstają na rogu szotowym. Od niego rozchodzą się promieniście na resztę żagla, z większym zagęszczeniem w kierunku lików tylnego i dolnego, z mniejszym ku środkowi żagla. Układ szwów ułożonych wzdłuż tych obciążeń sprawia, że są one w dużo mniejszym stopniu narażone na rozerwanie, niż tradycyjny układ horyzontalny.

To wszystko pozwala nam na użycie lżejszej tkaniny na żagle radialne. Lżejszy żagiel w trakcie łopotu przenosi słabsze drgania na takielunek, uzyskuje też mniejszą siłę bezwładności, która rośnie w kierunku tylnej krawędzi żagla i go niszczy.

Każdy żagiel posiada pewien profil. Rolując go na sztagu, zwijamy go od krawędzi liku przedniego do środka. Jeśli naszym celem jest zrefowanie sztaksla, to w celu uzyskania lepszego profilu nie zrefowanej części, może nam pomóc tzw. piana kompensująca, naszyta na liku przednim żagla.

sztaksle-01

sztaksle-01

sztaksle-02

sztaksle-02

sztaksle-03

sztaksle-03

sztaksle-04

sztaksle-04

sztaksle-05

sztaksle-05

Nawijając się na sztywnym sztagu zwiększa jego objętość na wysokości największego wybrzuszenia żagla, wypłaszcza jego profil w najgłębszych miejscach, zbierając tam więcej materiału. Nie jest to element niezbędny na sztakslach, ale pomocny.

Rolowanie sztaksla nie zawsze zwija go prawidłowo. Czasem powstają zagniecenia na zwijanej części żagla – warstwa piany kompensującej złagodzi nieco powstałe zagniecenia. W tym przypadku także nie jest niezbędna, lecz pomocna.

Wbrew powszechnemu przekonaniu, czynnikiem najbardziej niszczącym żagiel nie jest woda, ale słońce. Obecnie, gdy dużo łódek jest czarterowanych, gdy pływamy szybko, bo nie ma czasu, bo jutro, pojutrze wracamy do pracy, wtedy żagle po prostu rolujemy na sztagu. Obkładamy na bomie i zostawiamy, bo może za godzinę lub jutro będziemy znowu pływać. W warunkach, gdy nie ma wiatru, a słońce praży, promieniowanie o wiele szybciej niszczy poliester, powodując osłabienie jego struktury.

Żeglarze pływający po Morzu Śródziemnym wiedzą, że bez zwracania uwagi na osłanianie żagli przed słońcem na postoju, szybko staną się klientami żaglowni, bądź w celu naprawy żagli, bądź w celu uszycia nowego kompletu.
W celu ochrony zrolowanego żagla można zastosować dakron fabrycznie zabezpieczony przed promieniowaniem UV. Można też naszyć na liku tylnym i dolnym sztaksla tkaninę zabezpieczającą przed promieniowaniem.

Często widzi się jachty przy kei, ze zrolowanym sztakslem, który wydaje się być w kolorze niebieskim lub czerwonym. To jest właśnie tkanina UV naszyta na likach żagla. Innym rozwiązaniem może być wciąganie pokrowca na zrolowany sztaksel.

Naprawdę warto dbać o takie, z pozoru niepotrzebne szczegóły, aby uniknąć nieprzewidzianych zdarzeń. Żagiel nie osłaniany przed słońcem na postojach, po jakimś okresie w trakcie pływania po prostu się rozerwie (w części wystawionej na słońce w czasie postoju). I to wcale nie z powodu złej sztuki żeglarskiej lecz z powodu naszego zaniedbania.

Częstym błędem, który rzutuje znacząco na pracę foka jest zbyt małe napięcie sztagu. Jeśli jest właściwe, skuteczność pracy sztaksla jest większa, niż grota o podobnej wielkości. Jedynym czynnikiem zakłócającym przepływ powietrza wokół foka jest sztag (w grocie – maszt). Różnica średnic jest oczywista i skuteczność, wobec tego, również. Sztag pod wpływem pracy foka ugina się, powodując pogłębianie się części przedniej żagla. Jeżeli żaglomistrz tego nie uwzględni, zbyt duża głębokość foka spowoduje zmniejszenie skuteczności płynięcia na wiatr (zbyt duża siła na foku sprzyjająca pełniejszemu kursowi, pogorszenie współpracy z grotem, obniżenie jego skuteczności w płynięciu na wiatr, a w ostateczności łopot tylnego liku foka).

Jeżeli ugięcie sztagu będzie zbyt duże, najlepszy sztaksel nie będzie w stanie tego zniwelować i nastąpi dokładnie to samo (patrz: wyżej).

I ostatni element – kąt trymu sztaksla.W większości naszych pływających po śródlądziu jachtów miejsce do osadzenia szyny szotowej jest oznaczone przez konstruktora jachtu. Jest ono uśrednione ze względów praktycznych – najczęściej stosowanym żaglem przez naszych żeglarzy jest fok – wg zasady: uniwersalność małym kosztem. W momencie, gdy chcemy zastosować kilka żagli różnej wielkości, o różnym przeznaczeniu lub nawet skuteczniej wykorzystać jeden żagiel rolowany na sztywnym sztagu, najprostszą operacją pozwalającą na zmniejszenie lub zwiększenie kąta trymu jest zastosowanie tzw. „outholera”. Outholer, popularnie zwany obciągaczem jest bloczkiem z linką, założonym na linie szotowej foka (przed jej wejściem do bloczka zwrotnego na szynie szotowej), umożliwiającym dociągnięcie liny szotowej do osi jachtu lub do burty, pozwalając na zmianę kąta trymu i wykorzystanie w większym stopniu danego sztaksla w określonych warunkach. Na dużych jachtach stosuje się dwie długie szyny szotowe do sztaksli. Przy dłuższych rejsach dużo ważniejsze jest dopasowanie prawidłowej wielkości żagla z jego właściwym kątem trymu, niż na małych jachtach, podczas krótkich rejsów na śródlądziu.
Jeszcze słowo o stalówkach.

Posiadając podstawowy roler foka (gdy lik przedni foka przejmuje rolę sztagu), konieczne jest założenie stalówki w liku przednim.

W przypadku przypinania foka raksami do sztagu, stalówka jest całkowicie zbędna. Jest to zwyczaj sprzed lat, gdzie stalówka była zakładana do dużych żagli na jednostki pełnomorskie. Zabezpieczała w ten sposób lik przedni żagla przed nadmiernym przeciągnięciem podczas sta- wiania żagla. A dodać należy, że lik przedni sztaksla napinano za pomocą kabestanu na „maksa”. Pewność, że można kręcić kabestanem do pierwszego trzasku powodowała, że kręcono i do drugiego i do trzeciego. Stalówka stanowiła rodzaj bezpiecznika przed przeciągnięciem. Jednak przeszkadzała ona potem przy składaniu sztaksli, niewłaściwe przewiązy deformowały róg halsowy i fałowy, przecierała pas likowy.

Wszystkie nasze naprawy takich żagli sprowadzały się do uszkodzeń liku przedniego.

W takim przypadku proponowaliśmy założenie liny miękkiej – mocnego poliestru lub na bazie spectry. Dołożenie kilku raks, aby zmniejszyć ich odległość między sobą, jednocześnie nie powodując powstawania firanek między nimi na liku przednim (przy średnim wybraniu fału), w zupełności wystarczało. Stary żagiel robił się „przyjazny” dla jego użytkownika, nie kłuł stalówką przy składaniu, łatwiej było kontrolować napięcie liku przedniego. Faktem jest, że wymagał wtedy nieco inteligentniejszego podejścia niż przedtem, lecz czy to jest duże wymaganie? Wszystko to dotyczyło dużych sztaksli na dużych jachtach pełnomorskich.

Jeżeli zaś chodzi o nieduże jachty śródlądowe, to stalówka przy jednoczesnym zastosowaniu raks, jest całkowicie zbędna. Często na liku przednim wszywa się wtedy linkę polipropylenową (zwykłą „polipropylenkę”). Odpowiednio gęsto umieszczone raksy zapewniają 100% skuteczność tego układu. Nie jest to rozwiązanie stosowane od roku, niesprawdzone, świeże. Stosujemy je od 10 lat, zawsze z pozytywnym skutkiem.

Celem tego artykułu było przekazanie czytelnikom praktycznej wiedzy na temat sztaksli. Wiedzy, którą dzielimy się na co dzień z naszymi klientami. Niektórzy, przychodząc do nas mają z góry sprecyzowane wymagania dotyczące żagli, z nami konsultują jedynie pewne szczegóły. Inni zdają się w 100% na nasze doświadczenie i wiedzę oczekując jedynie dobrych żagli, które posłużą im przez długi czas. Staramy się, w miarę możliwości, zaspokajać potrzeby i jednych i drugich. Nie sztuką jest sprzedać jeden komplet tanich żagli, o niewielkiej powierzchni, uszyty ze zbyt cienkiego materiału i z tanimi elementami wykończeniowymi. Sztuką jest uszycie dobrych żagli, o długiej żywotności, szerokim zakresie ich wykorzystania i łatwej obsłudze. Bardzo często lepiej jest dopłacić naprawdę niedużo ale otrzymać dobry produkt. Cena żagla nie może być czynnikiem decydującym o wyborze wersji żagla. Trzeba zwrócić uwagę na to, c o dana żaglownia proponuje w ramach swojej ceny.

Nasza rada:

przed uszyciem żagli należy zasięgnąć informacji u pływających kolegów, porównać wykonanie, szczegóły wykończeniowe, cenę, funkcjonalność, sprawność żagli. Dopiero wtedy można decydować się na wybór żaglowni.

 

 

Andrzej Kiełsznia

 

czytaj więcej

powierzchnia żagli

Ufffff, sezon!!!

Trudno mi było wyrwać trochę czasu na kolejną porcję wiadomości dla zainteresowanych, sezon w pełni i chętnych do nabycia nowego „garnituru” na swoje pływające cudo jest cały czas pełna poczekalnia.

Niewiele czasu pozostaje na zajęcia dodatkowe i tym sposobem nie dałem Pawłowi Wojnie mojego tekstu na numer lipcowy.

Tym razem też nieco Pawła przetrzymałem, lecz w końcu udało się.

O czym dzisiaj?

Jest taki temat, który wraca do nas jak bumerang przy przyjmowaniu zamówień na nowe żagle. Jest nim powierzchnia ożaglowania. Takim jaskrawym przykładem jest ożaglowanie do „Omegi”.

powierzchnia 01

powierzchnia 01

Co to jest to wszyscy wiedzą, nawet ci co nie wiedzą.

„Omega” w takim kształcie jak ją dzisiaj widzimy pływa od dawien dawna. Co do szczegółów, jak dawno, to zapraszam na stronę stowarzyszenia” Związku Klasy Omega”(www.omega.org.pl). Natomiast dzisiaj wszyscy którzy produkują „Omegę”(notabene z tego co wiem, to jedynie Jędrek Szynkiewicz z Barlinka ma pełne i legalne błogosławieństwo od nieżyjącego już Juliusza Sieradzkiego na produkcję „Omeg”)podając powierzchnię żagli, piszą – „15m2″.

Jest to NIEPRAWDA.

Żagle do „Omegi” wykonane według przepisów klasowych liczą nawet do 18,7m2 (grot i fok). Taką powierzchnię osiągamy wykonując żagle do jednostek regatowych.

powierzchnia 02

powierzchnia 02

Żeby było jasne – dla jednostek turystycznych komplet żagli z żaglowni „Narwal” liczy niecałe 18m2. Różnica bierze się z dwóch powodów.

Pierwszy, to doszywany bryt kształtowy na grocie na liku dolnym w żaglach regatowych (my to nazywamy „szufladą”, ponieważ przy ostrych kursach po wybraniu liku dolnego znika -składa się w harmonię, natomiast na pełniejszych kursach pokazuje się w pełnej krasie).

Drugi powód to fakt, że komplety turystyczne są bardziej płaskie od regatowych.

I to cała prawda o powierzchni żagli do jachtu klasy „OMEGA”!


Na stronie stowarzyszenia „Związku Klasy Omega”(omega.org.pl) w danych technicznych wpisane jest również 15m2 ożaglowania (dotyczy to porównania pierwszych egzemplarzy „Omegi” z „Chesapake 20″, jednostką na której jakoby wzorować miał się Juliusz Sieradzki).

Ile dokładnie żagla miała historyczna „Omega” z lat czterdziestych, jej pierwsze egzemplarze, to obecnie tajemnica mundialu. Jeśli ktoś miałby u siebie żagle z takiej jednostki, rozwiązałby jedną z zagadek XX wieku, okazując je publicznie.

Jeśli ktoś posiada plany ożaglowania pierwotnej „Omegi”, to proszę o kontakt, dla mnie jest to jedna z niewyjaśnionych spraw.

Osobiście sądzę, że miała około 18m2, nawet jeśli Juliusz Sieradzki podawał 15m2.

Dlaczego?

Do dzisiaj większość konstruktorów jachtowych podając powierzchnie żagli na swoim projekcie, wymieniając powierzchnie grotów, najczęściej liczy je po trójkącie. Często też jest tak, że podają wartość ugięcia strzałki na liku tylnym, lecz powierzchnia w dalszym ciągu nie zgadza się ani po uwzględnieniu strzałki, ani bez jej uwzględnienia.

Jedyny wyjątek pozytywny, na jaki ostatnio natknąłem się wykonując żagle według projektu konstruktora jachtu, stanowi „Mantra” 8,5 pana Andrzeja Armińskiego. Tam powierzchnia grota uwzględnia wszelkie naddatki dodawane przez żaglomistrza i zgadza się prawie idealnie z powierzchnią gotowego żagla.

Pozostali konstruktorzy nie doliczają naddatków na liku przednim, dolnym i tylnym. Wychodzą prawdopodobnie z założenia, że żaglomistrz i tak zrobi po swojemu, więc nie ma co odkrywać Ameryki na darmo.


Podając powyżej powierzchnie żagli „do 18,7m2 oraz „niecałe 18m2″ świadomie nie używam stwierdzenia, że posiadają dokładnie tyle, a tyle.

Wynika to z faktu, że zarówno dla jednostek regatowych nie robimy jednego modelu powielanego dla wszystkich, jak i dla jednostek turystycznych nie ma jedynie słusznego i zatwierdzonego modelu dla wszystkich turystów, jak to kiedyś w fajnych czasach bywało. A szkoda… to były czasy – każdemu według potrzeb, tak było miło i się skończyło…

Do rzeczy – drobne różnice wśród kompletów regatowych wynikają przede wszystkim z jakości masztu na danej jednostce oraz wersji foka.

powierzchnia 03

powierzchnia 03

Maszt – jeśli daje się giąć nie za pomocą czołgu zawieszonego na topie, a za pomocą want i siły naciągu na szotach grota, to wtedy powierzchnia grota rośnie, bowiem zachowując wymiary klasowe robimy grota głębszego.

Głęboki grot zyskuje w tym momencie na powierzchni, grot bardziej płaski będzie już uboższy w powierzchnię. Nie są to duże różnice – w tym przypadku sięgają około 0,3-0,5m2 maksymalnie. Grot regatowy będzie miał maksymalnie do 11,9m2.

Jeśli chodzi o foki to rozpiętość powierzchni może tutaj sięgać do 0,5m2.

Na fokach tradycyjnych lik tylny jest z reguły nieco wklęsły. Zapobiega to łopotowi liku oraz pozwala na wypłaszczanie górnej części foka przy ostrych kursach.

Jeśli natomiast na żaglu będą listwy, to lik tylny może być prosty i powierzchnia automatycznie wzrośnie. Takie różnice mogą wystąpić i na żaglach turystycznych-rzadko co prawda, ale jednak.


Pisząc ten tekst kontaktowałem się z Włodkiem Radwanieckim – prezesem stowarzyszenia „Omegi” właśnie na temat zaszłości powierzchniowych w tej klasie.

Jego kamyczek wrzucony do tego ogródka dotyczy jeszcze innego aspektu owych 15 m2 „Omegi”. W latach 70-tych jakaś „mądra głowa” wprowadziła przepis, który stanowił, iż jachty żaglowe o powierzchni ożaglowania powyżej 15m2 mogą prowadzić jedynie posiadacze patentu sternika. Być może ten genialny ukaz spowodował, że „Omega” awansowała do takiej powierzchni, tak w tym momencie pożądanej przez masę użytkowników tego najpopularniejszego wynalazku wodnego na naszych akwenach (czy kajaków było więcej? hmm…może tak, może nie?…)

I jak kilkadziesiąt lat pod egidą wesołej ekipy rozkojarzyło naród tak, że dochodzić do siebie będziemy jeszcze długo, tak kilkanaście lat obowiązywania takiej, a nie innej powierzchni dla „Omegi” spowodowało, że jeśli dzisiaj właścicielowi „Omegi” mówimy, że jego nowe żagle będą miały 18m2, to się co nieco dziwi.

Temat ten można kontynuować w odniesieniu do innych jachtów zarówno regatowych, jak i turystycznych.


Dla porównania zestawię powierzchnie żagli kilku popularnych jachtów regatowych i turystycznych. W zestawieniu będą powierzchnie żagli popularnie uznane za obowiązujące oraz takie, które można osiągnąć bez przekraczania przepisów.

Klasa, typ Żagiel Powierzchnia potoczna, pomiarowa (m2) Powierzchnia rzeczywista, możliwa do osiągnięcia (m2)
Omega regatowa Grot + fok 15,00 18,70
Omega regatowa Spinaker 18,00 20,00
Omega turystyczna Grot + fok 15,00 18,00
730 Grot 20,00 21,00
730 Genaker 40,00 43,00
Micro regatowe Grot 12,00 12,60
Micro regatowe Spinaker 18,00 20,50
Skippi 650 Grot 18,00 19,40
Skippi 650 Genaker 35,00 37,00
Sasanka 660 SN Grot 12,50 13,66
Sportina 595 Grot 11,00 12,43
Corveette 600 Grot 11,50 12,35
Laser standard Grot 7,02 8,02
Orion Grot + fok 14,00 16,40
Corveette 650 Grot 12,50 13,66
Pegaz 737 takielunek P Grot 11,00 12,09
Pegaz 737 takielunek S Grot 14,20 15,44

Jak widzimy powyżej, różnice dotyczą zarówno jachtów regatowych, jak i turystycznych. Nawet tam, gdzie formuła pomiarowa jest ściśle określona, różnice są, i to dość znaczne.

Wniosek z tego taki, że należy z umiarkowanym optymizmem odnosić się do wielkości grotów, genakerów i spinakerów podawanych przez konstruktorów jachtów na ich projektach, jak również wielkości żagli regatowych.

Przy żaglach regatowych od powierzchni żagli ważniejsze są prawidłowe wymiary klasowe i kształt żagla zgodny z wymaganiami sternika oraz załogi.

 

 

Andrzej Kiełsznia

 

czytaj więcej

grot

W poprzednim artykule omawiającym sztaksle opisywałem kilka ich rodzajów (lekkowiatrowe – duże, silnowiatrowe – foki marszowe itp.). Zajmując się grotem, skupię się na jednym żaglu, który powinien nam służyć w jak najszerszym zakresie wiatrów. Jako że tekst poniższy przeznaczony jest dla szerszej grupy czytelników, nie będę rozwijał tematu grotów lekko, średnio, silnowiatrowych bo jest to problem dla wąskiej grupy czytelników czyli zawodowych żeglarzy. Większość żeglarzy ma do czynienia z jednym grocie na jachcie i w związku z tym ma takie możliwości wykorzystania ożaglowania, jakie daje ten konkretny żagiel na konkretnej łódce. Pierwszą rzeczą na którą natykamy się, stawiając grota jest liklina w liku przednim i dolnym. Od kiedy pamiętam, 99% grotów było mocowane do masztu i bomu za pomocą likliny. zawsze wiązało się to problemami przecierania na rogach i nadmiernym kurczeniem się lików wskutek użycia niewłaściwej likliny.

grot_01

grot_01

grot_02

grot_02

Przetarcia pojawiają się w rogach fałowym, halsowym, szotowym czyli w miejscach, które najmocniej pracują w profilach masztowych czy bomowych. Po jakimś czasie miejsca te w najlepszym przypadku są brudne, często zaczynaja się przecierać, po czym odrywają się od żagla. W przypadku żagli regatowych takie mocowanie grota do takielunku jest uzasadnione ze względu na „przecieki” powietrza i w konsekwencji słabszą siłę ciągu. W praktyce turystycznej możemy się tym aspektem nie przejmować. Na łódce jest tak dużo czynników pozwalających na zwiększenie prędkości naszego jachtu, że śmiało możemy przymocować grot pełzaczami do masztu, co zapewni nam łatwiejszą obsługę grota i jego dłuższą żywotność. Aby wprowadzić grota da likszpary masztowej trzeba dwóch osób – jedna wybiera fał, druga wprowadza liklinę do likszpary. W przypadku pełzaczy jedna osoba zawsze sobie poradzi. Gdy grot jest poza likszparą, to najpierw wprowadzi wszystkie pełzacze do likszpary, zablokuje je stoperem aby nie wy- padły, a następnie wybierze fał. Potem już można zrzucać i stawiać grota bez żadnych ograniczeń (pod warunkiem, że pełzacze będą dopasowane do likszpary – nie będą się klinować).

grot_03

grot_03

grot_04

grot_04

W grotach o powierzchni do 30÷40 m2 bez obaw można stosować pełzacze wraz z zapinka- mi plastikowymi. Jest to układ najbardziej prawidłowy, choć wydawałoby się, że plastikowe pełzacze będą pękać. Nic bardziej błędnego! Po pierwsze, tych pełzaczy jest dużo (rozmieszczone co 50÷60cm), a po drugie, gdy już jakiś pęknie to dlatego, że na tym odcinku nastąpiło nieoczekiwane „zdarzenie”, które spowodowało zwiększenie siły wyrywającej żagiel z likszpary do granic wytrzymałości.

I teraz:

    • w przypadku pełzacza metalowego zostałaby prawdopodobnie wyrwana remizka wraz z likliną z liku przedniego
grot_05

grot_05

    • w przypadku, gdyby to był grot bez pełzaczy, mógłby rozerwać się żagiel przy liklinie
    • jeżeli są pełzacze i zatrzaski plastikowe, najszybciej trzaśnie jeden z tych elementów
grot_06

grot_06

Wniosek?
Przypadek a i b kwalifikuje się do wizyty w żaglowni w celu naprawy. Samemu też można to naprawić, lecz to nie będzie dobrze wyglądało, a i gwarancje mniejsze, że nasza naprawa będzie wystarczająca.

W przypadku c naprawa sprowadza się do wyjęcia z sekretnego schowka zapasowego pełzacza lub zatrzasku, założenia w miejsce uszkodzonego, a następnie hulaj dusza!(gdzie ten wiatr??).

Porównanie czasu, kosztów i zachodu związanego z naprawą pozostawiam czytelnikom. Lik dolny grota jest miejscem nieporozumień, błędnego podejścia, a recepta jest banalna – lik dolny wolny, prowadzony poza bomem. Często spotykamy się z sytuacją, gdy klient po odebraniu od nas grota i pierwszym założeniu go na łódce dzwoni do nas z dezaprobatą w głosie: „Panowie! A gdzie liklina na liku dolnym? Taaki błąd!!”

Po tygodniu pływania ten sam klient dzwoni do nas i potwierdza, że nasze uzasadnienie takiego rozwiązania jest całkowicie słuszne i że jemu to się już podoba. Taka sytuacja powtarza się często…a jakie jest nasze uzasadnienie?

  • nie ma żagla w bomie – nie ma się co psuć, nie ma co naprawiać, nie ma dodatkowych kosztów
  • oczywiście grot jest przymocowany do bomu rogiem halsowym oraz szotowym. Miejsca te zawsze są wykonywane pod kątem pracy w trudnych warunkach, ze względu na działające tam duże siły oraz przecieranie, a więc długo nie powinno się tu nic wydarzyć
  • błędem jest pojęcie, że liklina w liku dolnym na całej długości podtrzymuje bom – siła podtrzymująca występuje tylko w punkcie zaczepienia rogu szotowego. Gdy jest liklina, zamyka ona jedynie przestrzeń między bimem, a żaglem dla ucieczki powietrza z dolnej partii grota. Ile tego powietrza tak naprawdę tamtędy ucieka?

W przypadku turystyki możemy sobie to pytanie darować, bo nie tędy droga do zwiększenia szybkości naszego jachtu.

W regatowych „Omegach”, gdzie stosujemy to rozwiązanie, nie jest to element, któremu zawdzięcza się zwycięstwo, nie przeszkadza to nikomu, a w pewnych momentach to pomaga. Pomaga wtedy, gdy chcemy pracować likiem dolnym w czasie pływania. Brak likliny powoduje, że róg szotowy sam przemieszcza się do masztu, gdy poluzujemy grota po liku dolnym, a przy wybieraniu go nie ma oporów likliny w bomie oraz rozciągania samej likliny.

grot_07

grot_07

 

 

Andrzej Kiełsznia

 

czytaj więcej

gdy chcemy zamówić nowe żagle

Przy zamawianiu nowych żagli dość częstą praktyką jest dosyć luźne podejście klienta do kwestii wymiarów. Częstą odpowiedzią na pytanie o wymiary nowych żagli które mamy wykonać, jest stwierdzenie – „mam typowe wymiary takielunku, zróbcie według typowych wymiarów”. OK, robimy według typowych wymiarów, klient odbiera żagle.

Zadowolony z nowej zabawki zakłada je na swoim jachcie…… i dramat.

Grot – lik przedni dłuższy o 30 cm, lik dolny krótszy o 40 cm. Fok rolowany na sztywnym sztagu – lik przedni krótszy o 50 cm, róg szotowy zamiast 30 cm nad szyną szotową wylądował około 45 cm nad szyną.

Na foku w sumie można pływać, grota koniecznie trzeba skrócić. Nie jest to jakaś straszna operacja na „pacjencie”, lecz nie jest to już ten nasz nowiutki, wychuchany grocik, lecz cięty i dopasowywany grot. Są tacy żeglarze, dla których jest to rzecz w sumie bez znaczenia, natomiast są też tacy, którzy będą traktować tę sprawę bardzo emocjonalnie. Żagle przecież miały być w końcu nowe, po piętnastu latach pływania na przedmuchanych i wiecznie łatanych starych żaglach.

To tak, jakby kupić pierwszy nowy samochód po jeżdżeniu do tej pory „Maluchem” i dwa dni po kupnie okazuje się, że trzeba wymienić błotnik oraz drzwi. To już nie jest w tym momencie nowy samochód. Tak samo żagiel.

Popatrzmy na zdjęcie.

gdy chcemy zamówić nowe żagle

gdy chcemy zamówić nowe żagle

Szanowny czytelniku – spróbuj najpierw sam ocenić ożaglowanie. Co jest wykonane dobrze, co można poprawić, a co jest źle.

A teraz moje uwagi na ten temat.

  • lik dolny mógł być około 10 cm dłuższy
  • lik przedni w porządku – odstęp od głowicy fałowej do rolki zwrotnej fału grota jest prawidłowy
  • lik tylny – w porządku, bom nie patrzy w niebo ani na pokład (zamiatając po drodze głowy załogantów)
  • pełne listwy – dobra decyzja – większy komfort pływania na dobrze wyprofilowanym i stabilnym żaglu. Do tego listwy są napięte prawidłowo, nie widać zakładek na kieszeniach listew, które powstają przy nie napiętych listwach, i przenoszą się w postaci zmarszczek na żagiel.
  • refy w ilości dwóch sztuk – dobra decyzja jeśli ktoś ma zamiar z nich korzystać, jeśli posiada umiejętność podejmowania szybkich decyzji podczas pływania przy silnym wietrze. Jedna uwaga – nie widać na zdjęciu, aby choć jeden z refów był przygotowany do szybkiego zarefowania. Wiatry na jeziorach są dosyć nieobliczalne. W ciągu kilku minut siła wiatru może wzrosnąć o kilka stopni Beauforta, co na pewno kwalifikuje się do zarefowania. Oczywiście można spróbować walczyć z pełnym ożaglowaniem, lecz jest to po prostu szkodliwe dla „zdrowia” jachtu i ożaglowania, nie mówiąc już o zdrowiu rzeczywistym załogi. Czasem słyszę takie wytłumaczenie braku przygotowanego refu – „przecież brzeg jest blisko”. To już zostawiam bez komentarza.
  • trym żagla – prawidłowy, liki wybrane w sposób należyty, bez zbędnych luzów, które powodują pogłębienie profilu żagla. A w tym konkretnym przypadku widać, że jacht płynie ostro na wiatr i dodatkowa głębokość na żaglu jest zbędna.
  • numery – są, to znaczy, że były potrzebne. Jednak widać wyraźnie, że sposób ich naklejenia jest niewłaściwy (prześwitywanie jednych przez drugie). W tym przypadku numery były dosyłane do klienta po wykonaniu żagli i on sam osobiście je naklejał na grocie. Pewnie dopiero na wodzie zauważył, że poszło coś nie tak lecz nie przekleił ich, pewnie obawiając się, że po tej operacji nie będą się już tak dobrze trzymały żagla.
  • topenanta zaczepiona do noku bomu – raczej zły pomysł. Widać, że zagina lik tylny grota między pierwszą, a drugą górną listwą. Jej nagminne używanie będzie prowadziło do przecierania krawędzi liku tylnego, a szczególnie końcówek kieszeni, które są elementem najbardziej wystającym na liku.
  • lik przedni mógłby być dłuższy około 30 cm w górę
  • lik tylny – bez zarzutu w dół, lecz w górę również mógłby być dłuższy o 30 cm
  • lik dolny mógłby być dłuższy około 30 cm
  • położenie rogu szotowego względem szyny szotowej (góra-dół) bez zarzutu
  • na liku przednim widać raksy. Nie widać jej ,ale jest wszyta w lik przedni lina miękka (nie stalówka). W efekcie trym takiego liku przedniego zawsze zależy od uwagi załogi w czasie pływania. Tutaj załoga zadbała należycie o trym liku przedniego (co nie zdarza się często), nie widać żadnej „firanki”!!! Naprawdę rzadko widzę taki trym liku przedniego foka z raksami. Reszta żagla również jest wytrymowana w należyty sposób.

REASUMUJĄC

Są pewne niedociągnięcia w kwestii wymiarów, lecz nie rażące. Żagle są używane w sposób przemyślany i stosownie do potrzeb. Daje to obraz użytkownika, który z głową podszedł do wykonania żagli i z głową ich używa. Połączenie tych dwóch czynników (dokładnego zamówienia i rozsądnego używania) przełoży się na długie, beznaprawowe użytkowanie żagli. Czego Państwu życzę (odbierając sobie chleb w postaci potrzeby wykonywania nowych żagli na miejsce tych zniszczonych).

Przy zamawianiu nowych żagli większość żaglowni zaproponuje Państwu wypełnienie formularzy zamówieniowych .Często nasi klienci są przestraszeni:” Tyle tego? to takie skomplikowane!” Od razu zastrzegam – nie trzeba koniecznie wszystkiego wypełniać. Jest to zależne od potrzeb. Jednak generalnie można przyjąć zasadę – im więcej informacji, tym dokładniej będą wykonane żagle. Tym bardziej będą zbliżone do indywidualnych wymagań klienta. Skończyły się na szczęście czasy, gdzie klient miał brać to co leży na półce lub nie brać nic.

Obecnie prawie każdy komplet żagli różni się od siebie, mniejszymi lub większymi szczegółami, ale się różni. Dlatego nie bójmy się uruchomić wyobraźni oraz podjąć nieco wysiłku aby te nowe, wymarzone żagle były jak najbardziej zbliżone do naszych wyobrażeń.

 

 

Andrzej Kiełsznia

 

czytaj więcej

ciekawostki

Witam ponownie w wakacyjnej gorączce.Co prawda gorączka sprowadza się niestety do gorączkowego poszukiwania letniej pogody. Widać to było np.18.VII. w niedzielę na drodze do Krynicy Morskiej. Na zjeździe na Krynicę w Nowym Dworze Gdańskim już było widać sznur pojazdów ciągnących w zawrotnym tempie 10 kmh do upragnionego zdroju nad morzem. Kolejka owa sięgała na głównej drodze w kierunku Elbląga około kilku kilometrów. Wieczorem ta sama sytuacja istniała w drugą stronę-z Krynicy w kierunku Elbląga. Połowa dnia w drodze… brrr.

czytaj więcej

dlaczego tych tkanin tak dużo?!

Po cyklu moich artykułów prezentujących tkaniny obecnie istniejące w ofercie żaglowni, spotykam się dość często z opinią, że kiedyś żagle robiono z jednej tkaniny, no może z kilku. I nie było takich problemów z wyborem, jakie są dzisiaj.

czytaj więcej

Batuty

Batuty są wykonywane przez nas z siatki batutowej,czyli materiału przeznaczonego do tego celu.
Kolor siatki batutowej-szary i czarny.
Batuty wykonujemy zawsze według rysunku klienta lub według wzoru starego batutu.

czytaj więcej
Logowanie