Partnerzy

Polska Flota Klasy Korsarz
Polska flota jachtów międzynarodowej klasy 505

dlaczego tych tkanin tak dużo?!

» Opublikowano dnia 12 Jul 2012

Po cyklu moich artykułów prezentujących tkaniny obecnie istniejące w ofercie żaglowni, spotykam się dość często z opinią, że kiedyś żagle robiono z jednej tkaniny, no może z kilku. I nie było takich problemów z wyborem, jakie są dzisiaj.

Jednym z przykładów, że technika nie idzie jak para w gwizdek, lecz na pożytek, jest przykład tkanin laminowanych wykonywanych na „kopycie”. Jest to realizacja założeń idealnych dla żaglomistrza. Mamy tu idealny profil żagla o idealnej krzywiźnie, o założeniach dokładnie przeniesionych na żagiel. Realizacja takiego przedsięwzięcia jest bardzo droga, lecz można traktować ten przypadek jako pole do doświadczeń, gdzie wyniki są przenoszone do wyrobów dla zwykłych użytkowników. Jak wiemy, żagle wykonywane taką techniką są nabywane z reguły do celów wysoko regatowych. A takie żagle zawsze kosztowały krocie. Czy to dzisiaj, czy 100 lat temu, w dobie bawełny.

Przeglądając zdjęcia z pierwszych edycji „Pucharu Ameryki” jestem zawsze pełen podziwu, jak z materiału tak mało stabilnego, tak trudnego w obróbce, na ogromne i ciężkie jachty, wykonywano takie żagle. Jest to dowód na istnienie czegoś takiego jak Sztuka żaglomistrzowska (nie mylić z rzemiosłem). Wspomagała się ona wiedzą, lecz przede wszystkim intuicją. Ta zasada obowiązuje do dziś.

Wracając do istoty zagadnienia.

Materiały kiedyś były jakie były. Dzisiaj materiałów jest bez liku na każdą okazję i tylko należy umieć to wykorzystać.

Np.100 lat temu spinakery wykonywano z bawełny. Ich cechą niestety był duży ciężar. Dzisiaj stworzenie spinakera o wadze „nic” nie stwarza problemu dla żadnego żaglomistrza. Dołączam zdjęcie spinakera o którym pisałem około roku temu( na jachcie „Skalar” na regatach pod koniec lat 80-tych na zatoce gdańskiej).

01

01

Spinaker był wykonany przez Ryśka Bobrowskiego z folii .Ważył ułamek tego co dzisiaj ważą spinakery wykonane z normalnej tkaniny spinakerowej.

Kolejny żagiel na zdjęciu -grot. Materiałem podstawowym była folia ,którą w tamtych czasach nazywaliśmy „polskim mylarem”. Choć tak naprawdę to ten materiał nigdy nawet nie leżał obok normalnego mylaru. Fakt, że był produkowany w Polsce.

Ów materiał składał się z warstwy dość luźno tkanego poliestru o wadze około 80 g\m.kw. oraz warstwy folii poliestrowej o wadze około 20 g\m.kw.

Wagowo wszystko w porządku. Jakościowo w ogóle nie w porządku. Lecz żagiel wykonany z tej tkaniny służył normalnie przez pełen sezon regatowy pod pełnym obciążeniem i bez żadnej ulgi( w warunkach od 0-9 stopni Beauforta)

Dlaczego?

Został wzmocniony „z głową” czyli tam ,gdzie trzeba. Na liku tylnym bryty składały się z trzech warstw-w środku polski dakron 165 g\m.kw, na zewnątrz polski mylar. Na środkowej części bryty składały się z dwóch warstw owego mylaru, na liku przednim wystarczyła jedna warstwa.

Jeśli chodzi o wartość regatową tego żagla to oceniam ją na 7-8 pkt. w 10-cio punktowej skali. Brakujące punkty to rozciągliwość całego układu. Zarówno grot jak i spinaker wykonane były z materiałów nie przeznaczonych!!!!!! do produkcji żagli.

Wniosek jest taki, że nawet z najgorszej tkaniny można wykonać żagiel o przyzwoitych parametrach. Odpowiednie podejście do odpowiedniej tkaniny przez żaglomistrza musi zaowocować przyzwoitym efektem w postaci sprawnego i dobrego żagla.

Wszystkie tkaniny z których dzisiaj wykonuje się żagle mają taki zapas bezpieczeństwa na wytrzymałość, że żagle które są niszczone w szybkim czasie muszą mieć na to jakieś wytłumaczenie.

Najczęściej jest to bezpardonowe traktowanie ich przez użytkowników. Dla porównania -żagiel wykonany dla Kowalskiego na jego prywatny jach będzie użytkowany około 10 lat (i dłużej). Natomiast ten sam żagiel wykonany dla firmy czarterowej jeśli wytrzyma 4 lata to osiągnie tym samym dobry wynik. Po tych 4-ech latach przypomina już bardziej ścierkę do naczyń niż żagiel.

Są również błędy żaglomistrzów typu zbyt lekka gramatura materiału, brak odpowiednich wzmocnień, brak informacji o potrzebie założenia na foku tkaniny UV, nieodpowiedni osprzęt na żaglach itp.

Najczęstszym błędem popełnianym dzisiaj przez żeglarzy odnośnie foków rolowanych jest zostawianie foka na sztagu na dłuższy okres bez pasa tkaniny zabezpieczającej przed promieniowaniem UV.

Obok przedstawiam zdjęcia obrazujące stan zniszczeń na liku tylnym i dolnym foka wskutek działania słońca.

Liki były zabezpieczone dakronem samoprzylepnym, który został mocno spalony przez słońce. Dzisiaj do tego celu stosuje się specjalne tkaniny, które są odporne na słońce w 100%. Spalony dakron samoprzylepny wygląda słabo lecz struktura tkaniny na żaglu nie została naruszona-i o to przede wszystkim chodziło.

02

02

 

03

03

 

04

04

Przed sezonem trafia do nas wiele foków z zabrudzony likiem tylnym i dolnym do naszycia tkaniny UV- „bo to już brzydko wygląda”. Najczęściej owe „brzydkie” nadaje się już tylko do obcięcia, bo prawie rozchodzi się w rękach. Taki jest wpływ słońca.

Jeśli ktoś nie lubi pasa tkaniny UV na żaglu ,może nakładać pokrowiec na postoju. Rozwiązanie dowolne, byleby jakoś zabezpieczyć żagiel przed słońcem.

To już nie jest moda, szpanerstwo czy coś tam jeszcze .To jest ewidentna konieczność.

Obecnie większość foków jest rolowana, natomiast 10 lat temu rolery były w mniejszości. I to jest przyczyna braku świadomości niebezpieczeństwa u części żeglarzy.

Biorąc to wszystko pod uwagę mogę podsumować powyższy tekst stwierdzeniem-wersja podstawowa żagli będzie spełniała podstawowe wymagania-nie wszystkie, które niesie za sobą ich eksploatacja. Dopiero uzupełnienie wersji podstawowej w dodatki niezbędne dla danego profilu użytkowania pozwoli na wydłużenie żywotności żagla.

 

Andrzej Kiełsznia