Partnerzy

Polska Flota Klasy Korsarz
Polska flota jachtów międzynarodowej klasy 505

grot

» Opublikowano dnia 16 Jul 2012

W poprzednim artykule omawiającym sztaksle opisywałem kilka ich rodzajów (lekkowiatrowe – duże, silnowiatrowe – foki marszowe itp.). Zajmując się grotem, skupię się na jednym żaglu, który powinien nam służyć w jak najszerszym zakresie wiatrów. Jako że tekst poniższy przeznaczony jest dla szerszej grupy czytelników, nie będę rozwijał tematu grotów lekko, średnio, silnowiatrowych bo jest to problem dla wąskiej grupy czytelników czyli zawodowych żeglarzy. Większość żeglarzy ma do czynienia z jednym grocie na jachcie i w związku z tym ma takie możliwości wykorzystania ożaglowania, jakie daje ten konkretny żagiel na konkretnej łódce. Pierwszą rzeczą na którą natykamy się, stawiając grota jest liklina w liku przednim i dolnym. Od kiedy pamiętam, 99% grotów było mocowane do masztu i bomu za pomocą likliny. zawsze wiązało się to problemami przecierania na rogach i nadmiernym kurczeniem się lików wskutek użycia niewłaściwej likliny.

grot_01

grot_01

grot_02

grot_02

Przetarcia pojawiają się w rogach fałowym, halsowym, szotowym czyli w miejscach, które najmocniej pracują w profilach masztowych czy bomowych. Po jakimś czasie miejsca te w najlepszym przypadku są brudne, często zaczynaja się przecierać, po czym odrywają się od żagla. W przypadku żagli regatowych takie mocowanie grota do takielunku jest uzasadnione ze względu na „przecieki” powietrza i w konsekwencji słabszą siłę ciągu. W praktyce turystycznej możemy się tym aspektem nie przejmować. Na łódce jest tak dużo czynników pozwalających na zwiększenie prędkości naszego jachtu, że śmiało możemy przymocować grot pełzaczami do masztu, co zapewni nam łatwiejszą obsługę grota i jego dłuższą żywotność. Aby wprowadzić grota da likszpary masztowej trzeba dwóch osób – jedna wybiera fał, druga wprowadza liklinę do likszpary. W przypadku pełzaczy jedna osoba zawsze sobie poradzi. Gdy grot jest poza likszparą, to najpierw wprowadzi wszystkie pełzacze do likszpary, zablokuje je stoperem aby nie wy- padły, a następnie wybierze fał. Potem już można zrzucać i stawiać grota bez żadnych ograniczeń (pod warunkiem, że pełzacze będą dopasowane do likszpary – nie będą się klinować).

grot_03

grot_03

grot_04

grot_04

W grotach o powierzchni do 30÷40 m2 bez obaw można stosować pełzacze wraz z zapinka- mi plastikowymi. Jest to układ najbardziej prawidłowy, choć wydawałoby się, że plastikowe pełzacze będą pękać. Nic bardziej błędnego! Po pierwsze, tych pełzaczy jest dużo (rozmieszczone co 50÷60cm), a po drugie, gdy już jakiś pęknie to dlatego, że na tym odcinku nastąpiło nieoczekiwane „zdarzenie”, które spowodowało zwiększenie siły wyrywającej żagiel z likszpary do granic wytrzymałości.

I teraz:

    • w przypadku pełzacza metalowego zostałaby prawdopodobnie wyrwana remizka wraz z likliną z liku przedniego
grot_05

grot_05

    • w przypadku, gdyby to był grot bez pełzaczy, mógłby rozerwać się żagiel przy liklinie
    • jeżeli są pełzacze i zatrzaski plastikowe, najszybciej trzaśnie jeden z tych elementów
grot_06

grot_06

Wniosek?
Przypadek a i b kwalifikuje się do wizyty w żaglowni w celu naprawy. Samemu też można to naprawić, lecz to nie będzie dobrze wyglądało, a i gwarancje mniejsze, że nasza naprawa będzie wystarczająca.

W przypadku c naprawa sprowadza się do wyjęcia z sekretnego schowka zapasowego pełzacza lub zatrzasku, założenia w miejsce uszkodzonego, a następnie hulaj dusza!(gdzie ten wiatr??).

Porównanie czasu, kosztów i zachodu związanego z naprawą pozostawiam czytelnikom. Lik dolny grota jest miejscem nieporozumień, błędnego podejścia, a recepta jest banalna – lik dolny wolny, prowadzony poza bomem. Często spotykamy się z sytuacją, gdy klient po odebraniu od nas grota i pierwszym założeniu go na łódce dzwoni do nas z dezaprobatą w głosie: „Panowie! A gdzie liklina na liku dolnym? Taaki błąd!!”

Po tygodniu pływania ten sam klient dzwoni do nas i potwierdza, że nasze uzasadnienie takiego rozwiązania jest całkowicie słuszne i że jemu to się już podoba. Taka sytuacja powtarza się często…a jakie jest nasze uzasadnienie?

  • nie ma żagla w bomie – nie ma się co psuć, nie ma co naprawiać, nie ma dodatkowych kosztów
  • oczywiście grot jest przymocowany do bomu rogiem halsowym oraz szotowym. Miejsca te zawsze są wykonywane pod kątem pracy w trudnych warunkach, ze względu na działające tam duże siły oraz przecieranie, a więc długo nie powinno się tu nic wydarzyć
  • błędem jest pojęcie, że liklina w liku dolnym na całej długości podtrzymuje bom – siła podtrzymująca występuje tylko w punkcie zaczepienia rogu szotowego. Gdy jest liklina, zamyka ona jedynie przestrzeń między bimem, a żaglem dla ucieczki powietrza z dolnej partii grota. Ile tego powietrza tak naprawdę tamtędy ucieka?

W przypadku turystyki możemy sobie to pytanie darować, bo nie tędy droga do zwiększenia szybkości naszego jachtu.

W regatowych „Omegach”, gdzie stosujemy to rozwiązanie, nie jest to element, któremu zawdzięcza się zwycięstwo, nie przeszkadza to nikomu, a w pewnych momentach to pomaga. Pomaga wtedy, gdy chcemy pracować likiem dolnym w czasie pływania. Brak likliny powoduje, że róg szotowy sam przemieszcza się do masztu, gdy poluzujemy grota po liku dolnym, a przy wybieraniu go nie ma oporów likliny w bomie oraz rozciągania samej likliny.

grot_07

grot_07

 

 

Andrzej Kiełsznia