Partnerzy

Polska Flota Klasy Korsarz
Polska flota jachtów międzynarodowej klasy 505

Naprawa żagli cz. 2

» Opublikowano dnia 30 Oct 2013

Idzie wiosna.
Pierwsze cieplejsze dni za nami, już coraz wyraźniej świta myśl o pierwszym pływaniu w nowym sezonie.Przychodzi maj, spuszczamy jacht na wodę, taklujemy, zakładamy żagle i ….o, cholera!!! Okazuje się, że tu dziura, tam drobne pęknięcie.Nie pozostaje nic innego jak oddać żagle do żaglowni!!A w żaglowniach o tej porze roku – gorączka i należność za naprawę przetrzebi kieszenie.Maj jest najgorętszym miesiącem dla żaglowni: schodzą zamówienia, które rozpoczęto zimą, wiosną. Termin odbioru większości żagli jest
ustalony właśnie na początek maja (długi weekend). Zimą, gdy stary żagiel trafia do żaglowni, po starannych oględzinach pokazuje się klientowi miejsca, które się jeszcze nie posypały ale w najbliższym sezonie jest na to duża szansa. Drobne naprawy robi się za dużo niższą cenę niż w sezonie, w tym czasie można też pomyśleć o ewentualnych przeróbkach żagli w celu ich usprawnienia.
Reasumując, wyróbmy w sobie nawyk robienia przeglądów żagli dużo wcześniej, a nie w pełni sezonu, gdy żagle są już na jachcie!! Wynikają z tego same korzyści dla każdej ze stron. Nasze koncepcje.
Temat naprawy żagli (czy to bieżącej, czy to na nowy sezon – naprawa zawsze jest naprawą) został omówiony w artykule „Naprawy żagli”, dlatego nie będę tu powielał tych samych zagadnień.

Przed nowym sezonem chciałbym zwrócić uwagę żeglarzy na naszą nową „idee fixe” dotyczącą zmiany w ożaglowaniu. Pełzacze, pełne listwy, na grotach „Lazy Jacki”, rolery foków, grotów. Większość z nas zna już te rozwiązania, lecz nie wszyscy jeszcze je poznali z bliska i nie wszyscy zastosowali.
Będąc na urlopie pod żaglami nie czas na zostawienie żagla do jakiejś generalnej przeróbki, bo właśnie dochodzimy do wniosku, że taka by się przydała.Czas jest na wypracowanie decyzji – co zmienić i dlaczego? Nie mając niektórych rozwiązań na swoich
żaglach, nie mając styczności z nimi do tej pory można zasięgnąć opinii u innych użytkowników w/w patentów. I tak powoli, powoli idea przeradza się w czyn, na którego realizację najlepsza jest zima. Jest nad czym pomyśleć, nawet w przypadku starszych żagli.
Jak się chce, można naprawdę ułatwić sobie życie na jachcie oraz uczynić je nawet bezpieczniejszym.

Stare grzechy, jak:
-łopoczące liki
-rozlatujące się kieszenie listew na grocie
-nadrywające się liki
-odpruwające się raksy
-wylatujące remizki itp.
to wszystko gnębi żeglarza w mniejszym lub w większym stopniu.

Zimowa wizyta w żaglowni w celu naprawy w/w elementów, często przynosi radykalne rozwiązania co do przeróbki żagla, która dojrzewała w głowie żeglarza latem, a po sezonie znalazła potwierdzenie w żaglowni.
Jak wcześniej napisałem, nawet w starych żaglach można dużo zmienić, i to z sensem.
Po pierwsze – łopoczące liki – najprostsze wyjście to wciągnięcie trymlinki w liki tylne żagli i zamontowanie knagi na szocie.
Po drugie – podcięcie łopoczących lików, aby usunąć przeciągniętą tkaninę z żagla oraz dodatkowo wszycie trymlinki.
Na fokach można dodatkowo naszyć na liku tylnym krótkie listwy w celu wyeliminowania zawijania się liku do wewnątrz.Takie zawijanie notorycznie pojawia się na większości dłużej używanych foków. Na genoi też można to zrobić lecz tutaj może być z tym różnie – genoa zachodzi sporo za maszt i przy każdym zwrocie listwy będą obijać się o maszt. Jest to rozwiązanie możliwe lecz niekoniecznie zalecane. Można to zrobić na genoi o długośći LP – moim zdaniem – 110-115% maksimum.
Po trzecie – rolery foków – kiedy znuży nas zrzucanie i stawianie foka, czas na roler. Osobiście, nie mam dobrego zdania o rolerach, lecz owe urządzenia mają swoje plusy, co powoduje, że są często stosowane.Starego foka można przerobić do każdego rolera, czy to na stalówce, czy to na profilu aluminiowym, bez szkody dla żagla i większych problemów.
Na rolowanych fokach naszywa się na likach dolnym i tylnym specjalną tkaninę, zabezpieczającą przed promieniowaniem UV (nie jest to ozdoba, jak niektórzy myślą).Jeśli żagiel nie jest za bardzo zużyty, warto to zrobić, gdyż zrolowany fok , zostawiany „na pastwę” słońca niezbyt dzielnie znosi opalanie.Poniżej zdjęcie spalonej osłony UV (wykonanej z tkaniny normalnej,nie przeznaczonej do tego celu.

1

1

2

2

3

3

A propos zrolowanych foków – na nich również można na liku tylnym naszyć listwy. Mogą to być listwy rolowane, naszyte poziomo (są takie, lecz o dość dużej sztywności, wskutek czego niezbyt nadają się na stosunkowo lekkie żagle – łódki 6-7m) lub listwy pionowe, naszyte równolegle do liku przedniego. Poniżej zdjęcie foka z listwami pionowymi.

Listwy pionowe na foku

Listwy pionowe na foku

Usprawnienie grota.
O łopoczącym liku już pisałem, czas na kieszenie. Dlaczego się tak często rwą? Pierwszą przyczyną jest niewłaściwie wykonana kieszeń. W tym przypadku rozwiązaniem jest naszycie nowej, z dakronu o odpowiedniej grubości, przyszytej nicią odporną na promieniowanie UV (to już nie jest ekstrawagancja, to jest standard!!), zamkniętej w sposób uniemożliwiający samoczynne wypadanie listwy. Jak już listwa wypadnie, zaczyna się psucie kieszeni przez samego żeglarza w prosty sposób – do akcji wchodzi listwa drewniana, która często rozpycha kieszeń, powodując jej nadrywanie.Listwa po namoknięciu staje się sporo cięższa i przy łopocie grota jej bezwładność jest duża, co nie pozostaje bez wpływu na stan kieszeni. Po złamaniu drewnianej listwy (co zdarza się dosyć często podczas praktyki składania żagla wraz z listwami) jej ostre krawędzie, przy wyciąganiu, które zwykle nie następuje od razu, nadcinają tkaninę kieszeni.Niestety, listwy laminatowe nie są jeszcze tak rozpowszechnione w sklepach żeglarskich, aby je można było bez problemu zakupić, a nie każdy myśli zawczasu o tym, aby zamówić zapasowe listwy w żaglowni.
Podsumowanie.
Praktycznie o każdym elemencie na żaglu można by mówić dłużej, czy krócej.
Przemyślenia żeglarza na temat zmian na swoich żaglach nabierają konkretnych kształtów o różnych porach roku, lecz latem realizacja tych pomysłów nie zawsze zgadza się z terminem wykonania takiej usługi w żaglowni.Słońce świeci, urlop płynie, weekendy uciekają, a żagiel leży w żaglowni i czeka na swoją kolejkę, która jest tym dłuższa, im mocniej świeci słońce.Przy spiętrzeniu niepomyślnych okoliczności, suma napraw, które są bezwarunkowo konieczne do wykonania „natychmiast” powoduje, iż żeglarz nie jest w stanie wykonać ich sam, a oddanie ich do żaglowni pozbawia go możliwości pływania
na tydzień lub dwa, co dla niektórych jest równoznaczne z końcem urlopu pod żaglami.
Czasem wyjściem jest ekspresowa naprawa w żaglowni za wyższą stawkę (koszty!!), lecz czasem nawet to wyjście nie wchodzi w grę, bo żaglownia wykonuje właśnie 68-y ekspres i żaglomistrz jest na granicy obłędu.
Będzie mądry Polak przed szkodą w następnym sezonie? Zobaczymy!!

Pozdrowienia od „Narwali”.

Andrzej Kiełsznia